• Wpisów:6
  • Średnio co: 237 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:51
  • Licznik odwiedzin:1 069 / 1665 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Otworzyłam oczy i o dziwo czułam się wyspana. To chyba pierwszy raz, ale jak to ja zawsze mówię zawsze musi być ten pierwszy raz. Spojrzałam się na jeszcze śpiącego Stylesa i nie spało się tak źle. Myślałam że się będę bardzo krępować w końcu tak długo go nie znam a już zdążyłam się wpakować do jego łóżka bez skrępowania. Szczerze to nawet nie zdążyłam go poczuć, bo położyłam się a Harry brał prysznic, nawet nie zdążył wyjść a ja już smacznie spałam. No co , padałam na twarz.
- Dzień dobry, jak się spało ? – podskoczyłam z przerażenia, ledwo co weszłam do kuchni a już mi zawał funduję. Gdy tylko spostrzegłam mojego mordercę, od razu mu to wybaczyłam. Zacznijmy o tego, jakbym mogła mu nie wybaczyć ?
- Niezłe mi to dzień dobry zafundowałeś na starcie z zawałem. A wracając do spania, nawet dobrze. A tobie ?
- Przepraszam nie chciałem Cie wystraszyć. Też dobrze. Pewnie Harry wymęczył Cie gadaniem do rana ?
- Nie pozwoliłam mu na gadanie, bo od razu usnęłam. Chyba że sam do siebie gadał. – zaśmiał się.
- To jest możliwe. Idziemy zapalić ? – wstał i odłożył pusty kubek do zmywarki.
- Jasne, tylko musze iść na górę bo mam w spodniach.
- Mam całą paczkę. – sięgnął ręką do paczki leżącej na stole i ruszyliśmy na taras. Usiadłam na krawędzi balkonu i zaczęłam energicznie machać nogami, wdychając świeże lekko mroźne powietrze. Uwielbiam to ochładzające powietrze , dokoła spokój , zapach i smak nikotyny a obok Zayn. Lepszego poranku od teraz nie mogłam sobie wymarzyć… Czyżby ? Nie. Ten pomysł musze sobie wybić z głowy ja i zakochanie ? Nigdy!
- Emma mogę Cie o coś spytać ? Jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj. – zaczął nie śmiało.
- Jasne, pytaj śmiało. – zachęciłam go uśmiechem.
- Co jest między tobą a Harrym ? – czy tylko mi się wydaje czy każdy wie o czymś więcej niż ja ? Każdy mnie się pyta o nas, ale nie ma nas. Jestem ja i Harry. Wszyscy sobie coś ubzdurali. Loczek to fajny kumpel. A może ja tylko tego nie widzę? Może jestem ślepa i daje mu jakiekolwiek znaki robiąc nadzieje na coś więcej. Tylko czy ja chce czegoś więcej ? Tak i nie. Przecież nie mogę się zakochać w dwóch. Prawda ? A jeśli to właśnie zrobiłam. Oni jakoś dziwnie na mnie działają. Harry jest cudowny, słodki i zajebiście przystojny ale czuję i coś mi podpowiada że to Zayn jest moim ideałem. Tylko co z tego jeśli on jest zajęty ? Może powinnam walczyć. Jedyne czego pragnę to to żeby reagował na mnie tak jak na jego. Reagował tak jak się reaguje na miłość… Stop! A może to tylko zauroczenie i przejdzie mi. Przecież nie mogę rozbić ich związku. Tak to musi być zauroczenie. Zauroczyłam się dwoma przystojnymi chłopakami, a kto by się nimi nie zauroczył nie ?!
- Nie wiem Zayn, za krótko się znamy ale wydaje mi się że dąży to do przyjaźni. – A dąży ? Czy tylko tak powiedziałam żeby dać Zaynowi zielone światło ? Nie wiem. Nie panuje nad swoją głową, myślami odkąd on jest w nich.
- A mi się wydaje że Harry dąży do czegoś więcej.- szepnął ze smutkiem.
- Tak myślisz ?
- To widać że na Ciebie leci.
- Tak jak ty. – uśmiechnęłam się chytrze z lekką nutką nadziei w głosie ?
- Co ? – podniósł głowę i w jego oczach można było zobaczyć strach? Ale przed czym.
- Miło…
- Emma, ja nie to.. źle zareagowałem. Oczywiście że uważam że jesteś piękna, zabawna, słodk..- przewał gdy wybuchłam śmiechem. Jest taki słodki gdy jest zakłopotany. Nawet nie zwróciłam uwagi że się zarumieniłam. Który to raz przez niego ? Tysięczny ?
- Zayn spokojnie, żartowałam.
- Ale ja mówię naprawdę. – zawstydził się i spojrzał przed siebie. – Jesteś naprawdę piękna i kocham to że potrafisz rozbawić każdego, nawet najsmutniejszego człowieka na świecie. Nie musisz nic wymyślać tylko opowiedzieć jedną historię ze swojego zwariowanego życia. Lubie to twoje nie ogarnięcie, to jak słodko się rumienisz i nawet słodko podkradasz jedzenie Niallowi który Cie mimo to polubił. To jak twój styl cie wyróżnia a te czapki dodają Ci uroku. Twój uśmiech, gdy tylko go widzę mam ochotę sam się uśmiechać. W tobie jest tyle szczęścia a co najpiękniejsze sprawiasz że każdy wokół ciebie staje się szczęśliwy. Dopiero znam Cie kilka dni, poznałem cie trochę , kilka twoich cech, sposób bycia. Może to mało ale to już wszystko sprawia że jesteś idealna. – patrzył przed siebie i mówił jakby wpadł trans. Tak samo jak , patrzyłam na niebo i słuchałam najpiękniejszych słów jakie do tej pory usłyszałam. Ale nie mogłam to uwierzyć. Czy on to powiedział bo tak uważa, czy dlatego żeby wybrnąć z tej sytuacji ? Jedno wiem, za dużo myśle. Powinnam się cieszyć tym co usłyszałam.
- Zayn..
- Przepraszam musze już iść. – przerwał mi i w pośpiechu opuścił balkon. A mi łzy momentalnie pojawiły się w oczach? Dlaczego, może dlatego że poczułam się jakby ktoś mi powiedział kocham cie ale nie mogę z tobą być. Ale zabolało mnie to. Tylko dlaczego uciekł i czy teraz znów będzie między nami tak jak kiedyś?
- Emma uważaj! Zaraz sobie palce przypalisz ! – Liam szybko wyjął już mały kawałek papierosa z moich palców. – Już to zrobiłaś.
- Zamyśliłam się. – ocknęłam się i dopiero teraz poczułam ten ból.
- Chodź to zobaczymy ? – brunet podniósł mnie.
- Liam nie trzeba , to wcale nie boli. – upierałam się.
- Nie udawaj takiej twardej, pewnie szczypie Cie jak cholera. – nie zaprzeczyłam, z tym to miał racje. Jak zawsze nie ogarnięta i musze sobie coś zrobić. Usiadłam posłusznie na krześle w kuchni i czekałam aż Liam upora się z moimi wypalonymi palcami. Oczywiście cały dom stał na równe nogi i z przerażeniem wpadł do kuchni gdy słodki blondynek gdy zobaczył dwie wypalone dziury w placach zaczął drzeć się z obrzydzenia , przerażenia. On chyba bardziej cierpi niż ja gdy patrzy na moją ranę. Gdy Harry zobaczył mnie, podbiegł do mnie czule mnie przytulając ? Czy ja na prawdę nie widziałam tych znaków ? Reszta po obandażowaniu zaczęła się ze mnie nabijając i z mojego gapiostwa. A kto zaczął ? Marecheweczka. Śmiałam się z nim , najlepszy brecht zawsze jest z samej siebie. Tylko Zayn stał z wymuszonym uśmiechem na twarzy i wpatrywał się we mnie. Chciałam jakoś zareagować ale nie wiedziałam jak. Przez moment gapiłam się na niego jak idiotka ale po chwili ocknęłam się i lekko uśmiechnęłam, na co odwzajemnił mój gest tak samo nie pewnie jak ja.
- To ja będę się już zbierać. - oznajmiłam po godzinie bezczynnego siedzenia w kuchni.
- Nie poczekasz na siadanie ? – Niall oderwał wzrok z szyby i spojrzał na mnie.
- Nie, a będzie więcej dla ciebie.
- Wiesz że bym się z Tobą podzielił. – Uśmiechnęłam się a blondynek nie ukrywał radości z wielkiej dokładki. Wystarczy mu tylko trochę jedzenia a już jest szczęśliwy. Zupełnie jak ja z czekoladą, ale ona chyba mi tyle nie daje radości co jemu. Wstałam i z każdym się pożegnałam.
- Pewnie zaraz tu wróci, wchodząc jak torpeda. Przecież to fulczap. – usłyszałam tylko śmiech Louisa i reszty za nim zniknęłam w przedpokoju. Po dziesięciu minutach gdy udało mi się pozbyć loczka który próbował mnie zatrzymać wyszłam z posiadłości z lekką ulgą. Atmosfera dla mnie stała się dziwna, odkąd nie słyszałam prawdziwego śmiechu Zayna tylko udawany który każdego zapewnia że wszystko jest dobrze. A było ? Dla mnie nie, bo jego słowa dla niego nie znaczą nic, a dla mnie wszystko. A może to nie on jest tym właściwym ? Może to Harry. Albo żaden z nich. Postanowione że odpuszczam, skoro sama nie wiem czego chce, póki nikt nie ucierpi na tym. I nie wmawiajcie mi że wiem czego chce i zaczyna się na Z. Bo nie chyba, chyba nie.
- Cześć El .- dosiadłam się do stolika przyjaciółki. Umówiliśmy na pogaduszki w klubie. Przy najmniej zdążyłam wrócić do domu, ogarnąć się, zjeść i znów ruszyłam na miasto.
- Cześć. No to mów. – spojrzałam się na nią zdziwiona. Czy ja znów o czymś nie wiem ?
- Ale co ?
- Co Cie gryzie. Harry czy Zayn ? – kurwa. Mam to wypisane na twarzy ?
- Żaden. – spojrzałam się nią, gdy zobaczyłam jej groźny wzrok a zaraz którym mnie badała czy nie kłamie, wiedziałam że nic nie ukryje. – Obaj. Zayn mi dzisiaj powiedział że jestem piękna i prawie wszystko we mnie uwielbia co sprawia że jestem idealna.
- Uuuuu ale słodko. – jakbyśmy byli sami pewnie by skakała z podniecenia. Tak podniecała się tym bardziej niż ja. Ale to dlatego że mi to przeszło wiedząc że to nie prawda…
- I zaraz uciekł.
- uuuuuu beznadzieja. Ale Emma ona ma Per i nie wiem czy on powiedział to na prawde czy na żarty ale nie możesz się w nim zakochać. Oni są szczęśliwi.
Za późno pomyślałam i spuściłam głowę mówiąc ciche ‘ wiem ‘ . Odpuszcze.
- A co z Harrym ?
- Właśnie też chciałabym to wiedzieć. Czy ja mu daje jakieś znaki że chce czegoś więcej.
- Na pewno mu się nie opierasz. A nie chcesz ?
- Nie wiem..
- Emma kocham Cie i chłopakow ale oni nie są dla ciebie. Nawet jeśli wydają ci się idealnie. Myśle że są ale dla kogoś innego. A ty odpuść zanim znów się powtórzy to co kiedyś.
- Wiem. Jeśli bym mnie poznali i tak by nie chcieli… I dobrze wiesz o czym mówie.
- Oni cie polubili. Wątpię żebyś się od nich uwolniła. Będziesz musiałam im kiedyś zaufać i wszystko powiedzieć.
- Nie. Dam radę udawać i ukrywać. Przecież wszyscy mi wierzą.
- A nie możesz wiecznie udawać. Porozmawiaj ze mną o tym Emma.
- Idziemy na jakieś zakupy czy coś. O marcheweczka ? – w drzwiach ujrzałam uśmiechniętego przyjaciela. Całe szczęście że się pojawił.
- Fulczpa czy ja kiedyś będę miał szczęśliwy dzień w którym cie nie spotkam.
- Nie moja wina że mam pecha do głupków. Ale nie udawaj że to przypadek, śledzisz mnie bo mnie kochasz. – uśmiechnęłam się chytrze. Czy ja mówiłam że kocham się z nim przekomarzać ?
- Pff – opluł się. – ciebie ? Bym chyba musiał być najgłupszym człowiekiem na ziemi by cie pokochać .
- nie musiałbyś bo już jesteś. – schowałam się za plecami El przed atakiem pudełka z chusteczkami które stało na stole póki nie wziął ich Lou.
- Fulczap ale i tak jestem mądrzejszy od ciebie.
- No chyba nie. Skoro nawet nie potrafisz zrozumieć sensu zdania ; Najgłupszym na świecie ; czyli nie może być ktoś głupszy od ciebie ale to nawet dla ciebie jest za trudne.. biedactwo..
- Możesz powtórzyć bo nie słuchałem twojej paplaniny ?
- A mi jest potrzebny parasol bo gdy mówisz to się plujesz i musze się czymś zasłonić. O El .- schowałam się znów za jej plecami.
- O nie nie nie, nie chce być opluta. – zaśmiała się i przesiadała się na inne siedzenie.
- Fulczap bo..
- Marcheweczko nie pluj się tak bo kiedyś śliny Ci zabraknie.- zaśmiała się a Lou wybuchł razem ze mną śmiechem, po czym nagle spoważniał i przewiercał mnie złowrogim spojrzeniem. To znak musze uciekać. – Kocham Cie El, paaa … - nie zdążyłam do kończyć gdy piorunem stałam z krzesła bo marcheweczka już stawała ze swojego. I po dwóch sekundach już mnie nie widzieli w barze…
Wciąż śmiejąc się w duchu szłam do domu, bo gdybym nie uciekła było by ze mną źle. Raz nie uciekłam i wole tego nie wspominać. Ale było śmiesznie, oprócz mojego bolącego ciała. Nie pytajcie co się tam działo. Powiem wam tylko jedno. Mamy zakaz wchodzenia do tego klubu.
Po trzydziestu minutach leżałam na swoim kochanym łóżeczku. Weszłam na laptopa i ignorowałam wiadomości o Harrego. Bałam się ze jak mu odpisze to będzie jakiś znak. Musze zachowywać się jak koleżanka a do niego mieć dystans, przecież musze odpuścić.


____________________________
dodaje na szybko bez zdjęć i ostatecznych poprawek. Nie ma czasu ostatnio a to własnie ostatnie minuty mojego wolnego czasu w tym dniu. Rozdział pisany na szybko teraz ale może wam sie spodoba
Pozdrawiam .
  • awatar Maalik.: łoł ! muszę nadrobić poprzednie rozdziały ! informuj mnie ! jestem ciekawa co dalej ! a u mnie nowy rozdział :)
  • awatar 100%miłości? no chyba kurwa w pet party.: Czekam na następny. <3
  • awatar Mrs. Malik♥ suko.!: Kooooooocham *.* Czekam na nexta.! Ps. Jak i się nudziło wymyśliłam połączenie imion Zayn'a i Emmy czyli Zemma XD Dziwne troche, ale z całego serca kibicuje Zemmie.! :D XD <33 ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Po dwudziestu minutowej drodze, czwórka doszła do posiadłości chłopaków. Emma cieszyła się że nie musiała iść, przynajmniej nogi ją nie bolą.
- O jesteście, Emma jak fajnie że jesteś.- na wejściu przywitał ich zadowolony Zayn.- Jak to się stało że wy razem przyszliście ?
- Emma i Harry byli na randce. – Louis ogłosił z dumną w głosie i trzepnął w daszek czapki brunetki.
- To nie była randka. – oznajmiła poprawiając czapkę i wyminęła wszystkich i udała się do kuchni, gdzie spotkała Liama.
- Hej Liam, macie może cze…
- Ostatnia półka po lewej.- usłyszała głos marchewki i z uśmiechem otworzyła półkę wyjmując czekoladę i zwinęła szklankę coli brunetowi z ręki.
- Miałem zamiar to wypić.
- Też cie kocham.
- To jest moja czekolada. – blondyn posła brunetce złowrogie spojrzenia, która wygodnie rozsadziła się na kanapie obok loczka.
- Jaka twoja, jak moja. – zaśmiała się i połamaną czekoladę na kawałki położyła na stoliku, której już po minucie nie było.
- Musicie się dobrze znać, skoro już znasz zachcianki Emmy.
- Bo to jest czekolado żerca, tylko by jadła i jadła.. jak Niall.
- Ej! – krzyknęła jednocześnie z blondynem.
- Emm chodź do kuchni.
- El dopiero usiadłam. – westchnęła ale pod groźnym spojrzeniem przyjaciółki podniosła się i podążyła za nią. Naszykowali wszystko na kanapki i śmiały się robiąc śmieszne miny na kanapkach z warzyw.
- O papryczka.- Harry stanął za Emmą obejmując ją w pasie i opierając głowę na jej ramieniu.
- Łapy precz.!-Emma walnęła rękę Stylesa którą sięgał po czerwone warzywo.
- Ale papryczka..
- Łapy precz.
- no dobra. – Harry wyszedł z kuchni, a dziewczyny wybuchły śmiechem. Przez kolejne dziesięć minut śmiały się nie kontrolowanym śmiechem przyciągając uwagę ludzi z salonu.
- Zaraz powinni się zjawić dziewczyny.- zakomunikowała El, na co Emma zrobiła zdzwioną minę.
- Jakie dziewczyny ?
- No Zayna i Liama. – Emma poczuła ukłucie.
- Zayn ma dziewczynę ?- uśmiech znikł z jej twarzy. Spodobał się jej, a komu by się nie spodobał był ideałem każdej dziewczyny z wyglądu przynajmniej, a to ukłucie zazdrości potwierdziło jej zainteresowanie zajętym Malikiem.
- No tak. Coś się stało ?
- Nie. Tak spytałam, bo nic o niej nie wspominał. – Emma była trochę na niego zła, mogł jej powiedzieć o tym w czasie odwózki podczas której ciągle ją komplementował. Po co to robił skoro ma dziewczynę, a może to były dla niego żarty. – z jej rozmyślań wyrwał ją głos przyjaciółki.
- Wiesz że możesz mi powiedzieć wszystko.
- Wiem.
- To mów. Co jest między tobą a Harrym ?
- Nic a co ma być ?- zdziwiła się chociaż ten chłopak na prawdę na nią działał, czuła się przy nim wręcz cudownie ale czy chciała by coś między nimi było więcej? Chciałaby ale Zayn, też nie był jej obojętny.
- Najpierw romantyczny spacer a teraz przytulanie.
- Po pierwsze to nie było romantyczny spacer, a po drugie to było normalne.
- Taa jasne, ja już wiem jak to wyglądało. A co z Zaynem? – Emma spojrzała na nią z wielkim oczami.- Nie udawaj, gdy Ci powiedziałam o Perrie mina ci zrzedł, podoba Ci się taka samo jak Harry i sama nie wiesz którego wybrać. Za dużego wyboru nie masz skoro Zayn jest zajęty.
- Niech cie szlag, El przed tobą nie da nic się ukryć.- zaśmiała się i wzięła kanapki ze stołu i zaniosła do salonu, gdzie wszyscy się na nie rzucili. Poznała dziewczyny chłopaków których nie zauważyła z kuchni jak się zjawiły. Myślała że nie polubi Edwards bo przecież jest dziewczyną Zayn ale mimo to polubiła ją i zaakceptowała ich związek, uznała że jest lepszą partią dla Malika niż ona sama. Stwierdziła że jest brzydsza od niej. A Danielle od razu pokochała jej burze loków, zazdrościła jej tak pięknych włosów.
- Ide zapalić.- oznajmiła Emma wstając z kanapy.
- O nie, tylko nie mów że też masz ten wstrętny nawyk. – Emma rzuciła Perr pytające spojrzenia, która tylko wskazała na Zayna szukającego paczki papierosów. Uśmiechnęła się szeroko i wyszli na balkon gdy brunet znalazł swoją zgubę.
- Perr to świetna dziewczyna. – przerwała cisze.- Czemu mi o niej wcześniej nie powiedziałaś ?
- Nie było jakoś okazji .- taa a w samochodzie to co ?- pomyślała .- Chyba nie jestem z nią szczęśliwy. – dlaczego w tym momencie chciała się uśmiechnąć ?
- Jak to ?
- Od nie dawna pojawiła się dziewczyna, od samego początku poczułem do niej uczucie że jest tą jedyną i to na nią czekałem. – i całe szczęście z Emmy się ulotniło, jak nie Perr to inna. W tym momencie chciała nim potrząsnąć i wykrzyczeć to ja jestem tą jedyną pajacu. Ale nie mogła.
- Znam ją ? – jeśli tak to ją zabije i to ja stane się tą jedyną. – pomyślała i za chwile walnęła się sama w głowę. Jestem idiotką. – spojrzała się na Malika który przyglądał się tej komicznej scenie. – Głupieje. – dodała na co się zaśmiał. ‘ na jego punkcie ‘ dodał głosik w głowie, miała ochotę walnąć się jeszcze raz ale tym razem patelnią. Co to piwo robi z ludźmi.
- Znasz. Ale na razie nic nie powiem. Musze się przekonać czy rzeczywiście to ta jedyna. Ale obiecuje że dowiesz się o tym pierwsza.
- Noo. Wiesz co, trochę głowa mnie boli. – zrobiła smutną minę łapiąc się za głowę.
- Jeszcze? – pocałował ją w głowę.
- Już nie. – zaśmiał się i pomógł wstać Emmie. Oboje wrócili do paczki w salonie. Ich rozmowy trwały w nieskończoność. Wystarczy kilka piw a każdy się rozgadał. Świetnie bawili się w swoim towarzystwie co chwile wybuchając śmiechem.
- Łuuuuuuuuuu! – wszyscy się spojrzeli na drącego jape Louisa. – Harry na prawdę musi cie lubić skoro dotknęłaś jego loków i jeszcze żyjesz.- mówił do Emmy. Ta spojrzała się z przerażeniem na loczka zastanawiając się czy na prawdę jej nie zabije, po jego zadowolonej minie wywnioskowała że może żyć spokojnie.
- Skoro mnie tak lubisz to Ci je wyprostuje gdy będziesz spał.
- Nie zrobisz tego.
-Zrobię. – odparła dumnie ze swojego znacnego planu.
- Zrobisz ?- Harry zaczął łaskotać dziewczyna, która darła się przez śmiech że go zaraz zabiję jak nie przestanie.
- Dobra Haroldzie, zostaw moją Emme. – Perr odciągnęła loczka od brunetki.
- Moja zbawczyni!- krzyknęła Emma, uciekając od Harrego.
- Mam pytanie. Czy Zayn mówił ci coś o nas jak poszliście zapalić ? Bo jest ostatnio jakiś dziwny.- spytała gdy znalazły się w kuchni.
- Nie. Sama z nim o tym porozmawiaj, tak będzie lepiej.
- Tylko że ja się boje tej rozmowy.
- Oj Pers lepiej znać prawdę nawet tą bolesną, ale nie zakładaj od razu że to coś strasznego. – przytuliła dziewczynę.
- Dziękuję. A teraz mów. Co jest między tobą a Harrym?
- Macie zbyt bujną wyobraźnie z El. – odsunęła się od dziewczyny i skierowała do drzwi, musiała zadzwonić do rodziców, bo całkowicie zapomniała ich poinformować że nie wraca na noc.
- Po prostu nie jesteśmy ślepe. – krzyknęła.
- Czy na pewno ? – odkrzyknęła Emma i weszła do jednej z sypialni chłopaków.
- Mamo zostaje na noc u Jenny.- wybełtała gdy jej mama odebrała.- No wysłałam Ci wcześniej smsa, widocznie nie doszedł. Coś się dzieje z telefonem , musisz mi kupić nowy. - uśmiechnęła się sama do siebie chytrze. – Oj tam, przed dwa miesiące mi się już znudził. Dobra pa – dodała po ciszy.
- No proszę, jak okłamuje rodziców. – Emma podskoczyła na głos marcheweczki.
- To przez was.
- To nie ja cie tu zaniosłem.. a w ogóle to miałem się do ciebie nie odzywać.
- No nareszcie sobie o tym przypomniałeś. – zaśmiała się.
- To jest drugi foch, czyli musisz kupić mi dwie marchewki.
- Szkoda mi kasy na ciebie marcheweczko.
- Fulczap! Nie zasługujesz na moją przyjaźń. – udał obrażonego i zniknął za drzwiami. Brunetka śmiejąc się wybiegła za nim, po drodze rzucając mu się na plecy po czym wylądowali na podłodze.
- Teraz to koszyk marchewek. – krzyknął Louis podnosząc siebie i dziewczynę. Reszta wieczoru zleciała na śmiechu i oglądaniu filmów. Maraton filmów się skończył i wszyscy oprócz Harrego i Emmy poszli do swoich sypialni. Ze względu na to że każdy chłopak spał ze swoją dziewczyną, ta dwójka musiała spać razem, co trochę nie pasowało Emmie, znaczy wstydziła się, za bardzo ją loczek onieśmielał. Po długich przekonywaniach Stylesa brunetka się zgodziła pod warunkiem że da jej jakąś piżamę i sam też jakąś założy, gdy dziewczyny wcześniej uprzedzały ją, oczywiście nabijać się przy okazji z niej że Harry słynie z spania nago i może wtedy coś się między nimi wydarzyć a one chcą się wsypać i ich jęki będę im przeszkadzały na co Emma obdarowała ich złowrogim spojrzeniem i za chwile wszystkie wybuchły śmiechem.
Moim zdaniem taki sobie, zbyt bardzo mi sie nie podoba ale dodałam !
Całusy ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Weszli do pierwszej kawiarni i zajęli swoje miejsca. Emma zamówiła sobie koktajl truskawkowy a Harry sok pomarańczowy z frytkami. Sączyła przez słomkę swój napój i przyglądała się loczkowi. Dopiero teraz udało jej się zauważyć jego oczy. Głęboka zieleń i promyk który świecił z radości w jego źrenicach z pewnością sprawiały że każdą dziewczynę ośmielały a jej świat stawał miejscu zatapiając się w jego oczach. Zeszła wzrokiem na dół i ujrzała śnieżny biały uśmiech który ukazywał słodkie dołeczki.
- Gapisz się na mnie. – Emma szybko się ocknęła i zawstydzona spuściła głowę, bawiąc się słomką w szklance.
- Nie patrzyłam się na Ciebie, tylko na tą…staruszkę za tobą.
- staruszkę? – loczek uniósł jedną brew i odwrócił się. Śmiał się z zakłopotanej brunetki, ale przyznać mógł że jej wzrok na sobie sprawiał że przechodziły go przyjemne dreszcze.
- Ma uroczy sweterek. – dodała niewinnie.
- Sweterek w małe renifery. Masz zajebisty gust.
- Wiem bo mój, zastanawiam się czy nie podejść do niej i go pożyczyć. A widzisz tą facetkę przy ladzie ?- loczek odwrócił się jak na komendę, a brunetka wykorzystując to podebrała mu kilka frytek.
- Ej ktoś mi podkradł frytki!
- Uciekły! – odparła z pełną buzią szybko zakrywając usta ręką. Kolejne minuty leciały im szybko i wesoło. Emma podkradając frytki winę zganiała na staruszkę w sweterek w renifery, która co chwile obdarowywała ich dziwnym spojrzeniem, po czym dwójka wybuchała głośnym śmiechem, zwracają na siebie uwagę każdego człowieka w tym lokalu. Zbytnio się tym nie przejmowali, byli zbyt zajęci sobą by zwracać na kogoś uwagę. Obydwoje czuli się wspaniale w swoim towarzystwie, jakby znali się od kilku lat, momentami mieli wrażenie jakby byli dwiema identycznymi połówkami. Harry co chwile sprawiał że dziewczyna śmiała się do łez a on wciąż zachwycał się jej osobą, nie dowierzając że istnieje tak idealna dziewczyna, dodatku siedzi obok niego i śmieje się z jego żartów, śmiesznych historii i w słodki sposób podkrada mu jedzenie.
- Opowiedz mi coś o sobie. – zagadał siadając na ławce w parku. Chciał wiedzieć o niej wszystko.
- Zwykła nudna dziewczyna, jak każda.
- O proszę, drugiej takie Emmy nikt nie znajdzie która wpadnie do nas jak torpeda rzucając się na łóżko nawet się nie przestawiając. Od razu wiedziałem że jesteś wyjątkowa i z pewnością nie nudna.
- Pukałam. No dobra, co chcesz wiedzieć ?
- Wszystko.
- Ostatnio moją najgłupszą rzeczą jak zrobiłam to poszłam z koleżanką na Big Bena, gdy byłam najwyżej jak się dało nie mogła uwierzyć że dałam radę i zaczęłam tańczyć swój taniec szczęścia, jak można nazwać tańcem wymachiwanie nóg? i jak sobie tak nimi machałam to spadł mi klapek z moim pechem wypadł on przez szparę i poleciał na dół lądując na głowie jakiegoś faceta który sobie szedł chodnikiem. Gdy spojrzał się w góre, szybko się schowałam. Zanim zdążyłam zejść na dół, nie mogłam go znaleźć na tym chodniku. Dopiero Jessica zobaczyła go w koszu, pod jakimś brudnym papierkiem.
- Ale chyba go nie wyjęłaś ?
- To była moja ulubiona para, miałam ją tam zostawić ? – zaśmiał się.
- Poszłaś na Big Bena z którego spadł ci but. I ty mówisz że jesteś nudna?
- To był koszmar, jak widziałam moje maleństwo w brudnych śmieciach , bałam się że mi tego nie wybaczy. Ale wybaczył i jesteśmy szczęśliwą rodzinką. Leżą no honorowym miejscy przy łóżko. – zaśmiała się gdy Harry wpatrywał się w nią z niedowierzeniem na ustach, po czym wybuchł śmiechem. Przez kolejne godziny spaceru, Emma opowiadała mu o sobie, odpowiadając na jego każde pytanie. Loczek wypytywał ją o wszystko, rodzinę przyjaciół i o jej cechy, od kiedy przyjaźni się z El i Louisem. Gdy wiedział już wszystko co chciał, z przyjemnością odpowiadał na pytanie zadane przez Emme. Ucieszył go fakt że nie jest ich napaloną fanką która piszczy na jego widok. Gdy poznała marcheweczke nawet nie wiedziała że jest sławny, przesłuchała ich kilka piosenkę i uważała że mają wielki talent i ich spotkanie, poznanie było jedną z najlepszych rzeczy które spotkały ją w życiu. Nie rozumiała jak ludzie mogą ich oceniać, skoro ich nie znają. Przyprawiają im w internecie etykietki którymi karmi się cały świat, myśląc że ich znają. Etykietki osoby które rzeczywistości są całkiem inne, fakt niektóre rzeczy mogę być prawdą ale jest tak wiele zmyślonych ich cech, historii które tak bardzo się niedorzeczne i ani trochę nie związane z prawdą. Wszyscy oceniają ludzi po wyglądzie, na pierwszy rzut oka każdy wyrabia sobie opinie o danej osobie. Tak samo jak o sławnych gwiazdach, ludzi piszą obraźliwe rzeczy, nie zwracają uwagi że ta sławna osoba to przeczyta i ją to za boli. Nie każdy potrafi przeczytać przykre rzeczy o sobie i mieć na to wyjebane. A kim my jesteśmy że ranić osobę której nawet nie znamy, przecież oni tylko spełniają swoje marzenia. To jest proste nie lubisz to nie komentuj, nie interesuj się tą osobą. Czy ludzie piszą te straszne rzeczy z zazdrości? One Direction spełnia marzenia, dążą do celu. Właśnie to wkurzało Emme, gdy Harry opowiadał jej o przykrych sytuacjach jakie go spotkały od początku kariery. Czytając wredne przezwiska po nocach płacze, często się zastanawia co im takiego zrobił że tak go krzywdzą. Właśnie nic. Ludzie są bezlitośni i zamiast skupić się na swoim życiu, wolą uprzykrzać komuś innego, nawet go nie znając.
- O kogo ja tu widzę na randce. – do pary przysiedli się Louis i El.
- Marcheweczko zajmij się swoją randką. – odparła z uśmiechem Emma.
- Patrz nawet nie zaprzeczają że to nie jest randka.
- Bo nie jest. Zwykłe spotkanie, wpadliśmy na siebie.
- taa jasne, Harold nawet nie zaprzecza. – wszyscy przenieśli wzrok na Stylesa który tylko się uśmiechał. Nie chciał zaprzeczać bo miał nadzieje że to jest randka, przynajmniej coś w typie randki.
- Emma wpadniesz dzisiaj do chłopaków nie ? Bo ja będę.
- El, nie mogę. Musze wracać do domu.
- Z Harrym to się spotkałaś a z nami nie chcesz? Dobra, dobra zapamiętam to sobie, zapamiętamy! Nie wybaczę Ci tego. – Louis skrzyżował ręce na piersi i udawał obrażonego patrząc w niebo.
- Wybaczysz jak Ci kupie marchewki.
- Okey, to weź kup teraz bym mógł Ci już wybaczyć. Zjadłbym. – wszyscy się zaśmiali. Emma przyglądała się raz Louisowi raz Harremu którzy wysyłali sobie porozumiewawcze spojrzenia. Próbowała zrozumieć o co im chodzi, spojrzała na El a ta tylko wzruszyła ramionami. Loczek spojrzał się na Emma i uśmiechnął podejrzanie. Patrzyła na niego z przymrożonymi oczami. Styles podszedł do niej bliżej i złapał ją, przerzucając przed ramie.
- Styles nie! Zginiesz marnie jak mnie nie puścisz.- waliła pięściami w plecy loczka, który zaczął się śmiać jak pozostała dwójka.
- Idziemy do nas.- krzyknął radośnie marcheweczka.
- Wszyscy zginiecie. –krzyknęła Emma.

dla mnie taki sobie, ale to wasza opinia liczy sie najbardziej !
do następnego i pozdrawiam
  • awatar Porankowa ♥: super rozdział! megaśny :D piszaj szybko następny i dodawaj.. ciekawi mnie co będzie dalej :P
  • awatar Mrs. Malik♥ suko.!: O MAJ GASZ... :O ODDAWAJ MI TALENT.! : D Ale ładnie proszę czy Emma może być z Zaynim.? : > Nie chcę na nic wpływać, ale uważam że bardziej pasuje do niego niż do Harolda i to tyle. : ) A tak poza tym to rozdział jest ZAJEBISTY.! Czekam na następne i nie mogę się doczekać. ;* <3 I jeszcze to: "- Styles nie! Zginiesz marnie jak mnie nie puścisz.- waliła pięściami w plecy loczka, który zaczął się śmiać jak pozostała dwójka. - Idziemy do nas.- krzyknął radośnie marcheweczka. - Wszyscy zginiecie. –krzyknęła Emma." Wszyscy zginiecie XD Booskie <33 *.*
  • awatar ♥Everything About You♥: awwwwwwww *.* genialny. - Ej ktoś mi podkradł frytki! - Uciekły! – odparła z pełną buzią szybko zakrywając usta ręką. hahahahahahahahahahaha, rozwaliło mnie to ;D + zapraszam do siebie na nowy ;***
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozsiadła się wygodnie na skórzanym fotelu i włączyła radio. Malik usiadł przed kierownicą, naciskając gaz wyjechali z posiadłości.
- Od jak dawana znasz Louisa ?- spojrzała się na chłopaka obok.
On jest naprawdę przystojny. – pomyślała i szybko odwróciła głowę gdy spostrzegła że Malik z uśmieszkiem jej się przygląda.
- Od kilku miesięcy.
- I dopiero teraz Cie do nas przyprowadził? – spytał oburzony.
- Bał się że go zabijecie jak mnie przyprowadzi.
- Byśmy go zabili jakby tego nie zrobił. – Emma się zaśmiała i złapała lekkie rumieńce. Czy on właśnie próbował powiedzieć że ją polubił i cieszy się ze ją poznał ? Tak właśnie to chciał powiedzieć. Na swoją małą konferencje w głowie uśmiechnęła się szerzej.
- Ej bo się jeszcze zarumienię. – krzyknęła gdy Malik ciągle ją komplementował.
- Mówię prawdę, jesteś naprawdę ładna.
- Robisz to specjalnie.
- Nieeee.- przeciągnął słowo, wybuchając śmiechem. – lubie jak się rumienisz.
- Niee! – krzyknęła i schowała twarz w rękach. Rozsunęła lekko palce, bym mogła spojrzeć na chłopaka, gdy jej się udało on wybuchł głośnym śmiechem.
- Nie podałaś mi adresu i błądzimy po Londynie.- mówił przez śmiech.
- Nie mogłeś mi powiedzieć tego, jak zaczęliśmy błądzić?
- Chciałem z tobą dłużej porozmawiać. – uśmiechnął się słodko – i znowu rumieniec. – dotknął palcem jej zaczerwienione Policzko.
- Przez Ciebie jestem cała czerwona. – skrzyżowała ręce i udawała focha.
- ale za to jaka słodka. – i kolejny rumieniec ją oblał.
- Malik ! Nie słucham Cie. – po głosiła radio na całą możliwą głośność po czym patrzyła na obraz za szybko, uśmiechając się pod nosem. Momentami zerkała na Malika, który z rozbawieniem patrzył przed siebie.
- Emma dalej mi nie podałaś adresu. – wybuchli śmiechem i dziewczyna podała mu adres. Musiała kilka razy powtarzać by mógł zapamiętać. Błądzili przez kolejne półgodziny, bo brunet wjechał w uliczkę i zapomniał którędy powinien wrócić. Po godzinie jazdy zaparkowali samochód pod domem Emmy.
- Najdłuższy powrót do domu wszechczasów. – krzyknęła wychodząc z samochodu.
- Ale za to jaki przyjemny. – Uśmiechnęła się, pocałowała go na pożegnanie w policzek.
- Tylko się nie zgub.- krzyknęła i zniknęła za drzwiami. W domu jak zwykle nikogo nie było, pozapalała światła w pokojach, nie lubi ciemności wręcz boi się. W kuchni zrobiła sobie szybko kanapki i zjadła je pod pierzynom w swoim łóżeczku. Po czym wzięła prysznic, zmyła makijaż i przebrała w ulubioną piżamę. Wlazła na łózko i włączyła laptopa.
Dzień z wariatami ;* - napisała na tablicy na fejsie.
- nie z takimi jak ty. – uśmiechnęła się do ekranu na odpowiedź Stylesa.
- uwierz, są gorsi niż ja.
- my nie mamy takich epickich wejść.
- bo nie słyszeliście mojego pukania, to sama się zaprosiłam.
- dzwonek był. Mogłaś zadzwonić.
- Oj tam dzwonek. Ja wole pukanie.
- Pukanie ? – wyobraziła go sobie teraz, jak podnosi jedną brew i robił głupi uśmieszek.
- Bez skojarzeń Styles. Idę bo nie gadam zboczuchami. Dobranoc wariacie ;*
Wylogowała się i wyłączyła laptopa. Znalazła wygodną pozycje. Była zadowolona z tego dnia, poznała czwórkę chłopaków, wariatów takich samych jak marcheweczka. Nie chce by ich kontakty po pierwszym spotkaniu się urwały. Miała nadzieje że nie mają już jej dość. Dzisiejszy dzień dał jej zapomnieć o szarej rzeczywistości którą ją przygnębia. Rodziców, których ciągle nie ma w domu. Mieszka sama w wielkim domu. Boli ją to że nie są obecni w jej życiu, gdy wróci ze szkoły nikt się jej nie spyta jak w szkole, nie pokrzyczy jak dostanie pałę. Wraca do pustego domu i ma ochotę się rozpłakać. A złamane serce jej w tym nie pomaga. Rozstała się z chłopakiem miesiąc temu. Pokochała totalnego dupka, szkolnego lowelasa a gdy był tylko z nią, traktował ją jak księżniczkę. Był całkiem inny chłopakiem, romantycznym , troskliwym i ciągle zapewniał ją o swojej miłości. Wydaje się być ideałem. Dopóki z nią nie zerwał, później dla niej zniknął ideała a zastąpił kretyński dupek który chciał ją tylko wykorzystać. Ich powodem rozstania było to że naciskał ją bardzo na seks, ale obiecał poczekać aż będzie gotowa. Jego cierpliwość się skończyła gdy po raz setny mu odmówiła i odszedł. Cieszyła się z jednej strony że nie przeżyła swojego pierwszego razu z takim frajerem, ale z drugie bolało ją to że to co między nimi były przepadło, wydawało się takie idealne, dwójka zakochanych ale teraz wie że tylko jej się wydawało. Choć serce ma złamane, choć czasami wątpi w miłość wierzy że pośród chodzących kretynów, jest ten jedyny.
Rano wstała i wypoczęta zeszła na dół. Widok który zastała ją zdziwił , mama stała przy bladzie i robiła naleśniki i kakao a ojciec czytał gazetę przy stole. Od razu humor jej się poprawił.
- Ja to nie wiem jak można tak długo spać.
- jest rano. – uśmiechnęła się do ojca, wszyscy oprócz niej to ranne ptaszki, ona wołała wylegiwać się w łóżku w nieskończoność.
- jest 12.
- no mówię że rano. – rodzicie tylko z rozbawieniem pokiwali głową. Emma usiadła przy stole i zajadała się pysznym siadaniem. Dowiedziała się że rodzice wezmą miesiąc wolnego, co ją bardzo ucieszyło. Zaplanowali sobie kilka dni razem. Na czas spędzony z rodzicami uśmiech nie schodził jej z twarzy. Zawiadomiła swoich rodziców o dzisiejszy zakupach z Jenną i poleciała na górę się wyszykować. Po godzinie zeszła na dół, gdy usłyszała dzwonek. Wsiadały do autobusu i po 10 minutach chodziły już po galerii.
- Ja pierdole uważaj jak chodzisz.- wpadła na nieznajomego przy wejściu do sklepu, podniosła wzrok na winowajcę i usta wygięła w uśmiech .- Kogo ja bym mogła spotkać w sklepie z bielizną? Odpowiedź jest tylko jedna Harrego Stylesa. Kupiłeś sobie stringi ?
- Też Cie miło widzieć. Przymierzałem ale żadne mi nie pasowały, za bardzo we mnie się wbijały.
- Znam ten ból.
- A ty kupujesz coś fajnego. – poruszał brwią. – Ide z wami. A tak przy okazji jestem Harry- przedstawił się blondynce Jenny i przepuścił je w drzwiach. Emma znalazła kilka kompletów bielizny i kilka osobnych staników które poszła przymierzyć.
- Och idealnie pasują.- Jeknęła głośno tak by loczek usłyszał. Nie myliła się, za chwile głowa loczka wystawała za drzwi.
- Nie przymierzyłaś. – zrobił smutną minkę i wycofał głowę. Emma zaśmiała się do lustra, z wieszaków wzięła swoje ciuchy. Chciała już zapłacić ale uprzedził ją Harry. Przed dziesięć minut kłóciła się z nim przy kasie, aż wywaliła ich ochrona za zakłócanie porządku.
- Będziemy kwita jeśli mi się w niej pokażesz. – z torebki chciał wyjąć komplet bielizny, lecz brunetka szybko mu jej wyrwała, zabierając całą torebkę.
- Harry zboczeńcu ale pomyśle nad tym.
- Na prawdę ?- jego entuzjazm można było wyczuć na kilometry.
- Nie. – uśmiechnęła się łobuzersko a loczek tylko westchnął zawiedziony.
– Idziemy na coś do picia ?
- Ale ja stawiam. – uprzedziła i po długich przekonaniach loczek się zgodził.
- Wiecie co, ja musze już spadać . Bawcie się dobrze. – Pożegnała się Jenny, nie zwracając uwagi na protesty Emmy szybko się oddaliła. Czuła że tylko im tam przeszkadza. Kochała brunetkę i uważała że idealnie do siebie pasuję z loczkiem i czuła że będzie coś tego więcej. Prywatność im dobrze zrobi.

Drugi za nami i może wam sie spodoba tak ja pierwszy! Dziękuje za to że chcecie czytać moje beznadziejne bazgroły! Cieszę sie że was tyle jest! Dziękuję za zaciesz na twarzy!
Do następnego ;*
  • awatar CrazyNika: Piszesz w niektórych momentach tak zabawnie, że ja nie mogę! Z Harrym się dogadują ale wolałabym by była z Zaynem. Takie tam moje nadzieje... ;) Zajebiście piszesz! Następny ma być szybko! (: xx
  • awatar Porankowa ♥: ale bisty! pisz szybko następny! :D
  • awatar ♥Everything About You♥: no ja ni mogę no.....boski!♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Emma przeciągnęła się na łóżku i szybkim krokiem weszła do łazienki. Było już po dwunastej a o pierwszej miała spotkać się z przyjaciółką Eleanor w i ich ulubionej kawiarni. Włosy przeczesała szczotką, twarz pokryła fluidem, a rzęsy musnęła tuszem. W szafie wygrzebała przetarte dżinsy, na górną część ciała założyła filetową bokserkę do tego w tym samym kolorze czapkę fullcap na głowę i pośpiechu wyszła na autobus. Z torby wyjęła słuchawki, zakładając na uszy puściła rap. Miała przed sobą półgodziny jazdy, więc wzrok wbiła w obraz za szybą dobrze wsłuchując się w tekst piosenek.
- Cześć El i…Louis – dokończyła zaskoczona, myślała że to będzie babski wypad.
- Łaał, powiedziałaś do mnie Louis a nie ma..
- Wybacz, marcheweczko. – odkąd brunetka go poznała tak go nazywała. Zawsze go widziała jak wcinał pomarańczowe warzywo.
- Wybaczam fulczapie. – chłopak ręką walną w daszek czapki i wylądowała na ziemi. Oburzona Emma posłała mu groźne spojrzenie po czym pochyliła się po nakrycie głowy i z dumą założyła ją z powrotem na głowę.
- El myślałam że to babski wieczór. W prawdzie zawsze go uważałam za babę ale teraz to już oficjalnie. – uśmiechnęła się na gniewne spojrzenia chłopka skierowane do niej, po raz kolejny wyciągnął rękę by strącić czapkę z jej głowy ale dziewczyna szybko się odsunęła.
- Zmiana planów. Stwierdziliśmy że skory my się przyjaźnimy od roku a Louisa sporo już znasz to może byś poznała resztę zespołu ?
- no nie wiem..
- Emm tylko nie mów że się wstydzisz, bo Ci nie uwierzę. – ostrzegła ją Eleanor, znała brunetkę na tyle dobrze by wiedzieć że to jest najodważniejsza dziewczyna na świecie i wiecznie nie ogarnięta.
- El kochanie, fulczap jak wpadnie do nas to rozniesie nasz dom w pięć minut. – dziewczyna się zaśmiała.
- Jeśli wszyscy są tacy sami jak ty marcheweczko to wyjdę z tamtąd tak szybko jak weszłam.
- Czyli się zgadasz ?- Emma przytaknęła uśmiechniętej dziewczynie. Po czym wstali z krzeseł i udali się do samochodu Tomlinsona. Dziewczyny przez całą drogę śmiały się z tak głupich że aż śmieszny żartów chłopaka. Droga zleciała bardzo szybko.
- A wy nie wysiadacie ? – spytała Emma gdy dwójka została w samochodzie.
- Jeszcze pojedziemy do mnie, bo zapomniałam o praniu i wrócimy do was. – Brunetka wybuchła śmiechem , dobrze wiedziała jakie to pranie będzie.
- Tsaa.. pranie. Tylko grzecznie, nie chce zostać jeszcze ciotką. – Emma pomachała dwójce speszonych tym faktem zakochańców. Odwróciła się i aż otworzyła szeroko usta. Zachwyciła się tym domem, jak można to było nazwać domem, to była willa.
Przecież to są gwiazdy, nic dziwnego ze takie luksusy. – pomyślała i pewnym krokiem ruszyła do drzwi. Po nie słyszalnym przez chłopaków pukaniu weszła do środka. Szła za głosami nieznajomych do salonu. Stanęła w drzwiach i ujrzała czterech przystojnych chłopaków.
- Kocham tą grę. – usiadła na kanapie przy brunecie. – Mogę ? – spytała zdezorientowanego chłopaka.
- Jasne .- odparł lekko zmieszany. Podał jej pada xboxa i zaczęli grać.
- jaka ja jestem nie ogarnięta, zapomniałam się przedstawić .- zaśmiała się gdy wciąż na sobie czuła zdzwione spojrzenia domowników. – Jestem Emma, dobra znajoma Louisa i przyjaciółka El. Chcieli bym was poznała i mnie tutaj przywieźli a sami się ulotnili robić ‘pranie’ - podkreśliła ostatnie słowa dając do zrozumienia chłopakom w jakim znaczeniu to pranie.
Wszyscy się zaśmiali .
- Jestem Liam. – przedstawił się grający z Emmą chłopak.
- Ja Zayna . Ja Niall i Harry. – przeniosła na każdego wzrok uśmiechając się, na tym ostatnio dłużej go zaczepiła.
- Ten Harry. – szepnęła po cichu, tajemniczo się uśmiechając. Jednak loczek ją usłyszał i posłał pytające ze zdziwieniem spojrzenie.
- Marchewka o tobie dużo mówi. Na początku myślałam że jesteście gejami a El to tylko przykrywka. Ale dzisiaj okazał się babą więc wszystko się wyjaśniło. – Wszyscy wybuchli śmiechem.
- Ej dobra jesteś. – Liam przybił z brunetką piątkę gdy wygrali grę.
- Wiadomo. Lata praktyki. – uśmiechnęła się zwycięsko, krzyżując nogi na kanapie.
- to grasz ?
- w domu jak mi się nudzi. No co ? – spytała wszystkich, gdy natknęła się na ich miny z niedowierzenia. – Dziewczyna już nie może grać ?
- Może, może .- Malik z zamyśleniem wpatrywał się w Emme. Przez kolejne godziny rozmowa im się fajnie kleiła. Wypytywali Emme o różne sprawy, ona też nie była im dłużna, zadawała im masę pytań, coraz bardziej ich lubiła. Oni też byli zachwyceni dziewczyną którą z znikąd wpadła do ich salonu i zaczęła grać z ich przyjacielem, który był nieźle szokowany. Po godzinie ‘prania’ Louis i El dołączyli do reszty. Marchewka spytał się , raczej to stwierdzenie czy Emma wleciała do salonu nie ogarnięta bez pukania. Wszyscy się zaśmiali i przytaknęli mu a brunetka udawała obrażoną.
- Muszą już iść. – brunetka wstała z kanapy.
- Fulczap nie zostaniesz na noc ? – spytał za smucony Louis.
- Fulczap ? – spytał rozbawiony Harry. – fulczap , fulczap – powtarzał śmiejąc się, lecz za chwile pod groźnym spojrzeniem Emmy opanował się i zakrył ręką usta by nie wybuchnąć po raz kolejny.
- Eee loczek, nie śmiej się ze mnie.- rzuciła go poduszką gdy ten nie potrafił powstrzymać się od śmiechu.
- Odwieźć Cie ? – spytał Zayn z nutką nadziei.
- Nie, przejdę się sama ale dziękuję. – posłała mu wdzięczny uśmiech i pożegnała się ze wszystkimi. Wyciągnęła słuchawki i puściła rap na fula. Wyszła za bramy, gdzie kilka metrów stały wielkie dwa psy. Zignorowała ich i szła dalej w ich stronę, z nadzieją że ich ominie bez problemu. Jednak jej nadzieja szybko zniknęła gdy zaczęły biec w jej stronę. Szybko odwróciła się i zaczęła biec do posiadłości chłopaków. Odetchnęła z ulgą gdy znalazła się w środku, kłapiąc głośno drzwiami. Cała szóstka przestraszona wybiegła do przedpokoju.
- Czy ty zawsze masz takie wejścia ?- spytał rozbawiony Niall .
- Tak. – uprzedziła ją z odpowiedzą El.
- Zayn podwieziesz mnie jednak ?- zwróciła się Malika, ignorując śmiechy pozostałych.
- Jasne. Co się stało że zmieniłaś zdanie ?
- pewnie zaczęły ją boleć nogi gdy wyszła za bramę.
- Ciebie zaraz też będę bolały gdy dostaniesz. – uśmiechnęła się chytrze do loczka, stawiając krok do przodu by przekonać go że nie żartowała. Patrzyła z rozbawieniem na uciekającego już Harrego, który się zmazał gdy zobaczył że nikt go nie goni.
- Tam są dwa wielkie psy, które zaczęły mnie gonić. – wyjaśniała i po raz drugi pożegnała się ze wszystkimi i z Malikiem ruszyli do samochodu.

Dodałam pierwszy by troche was zachęci do czytania kolejnych, mam cichą nadzieje że mi sie udało

Całuskii i do następnego
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Cześć wszystkim. Jak każda fanka One Direction układam sobie przeróżne historie w głowie w roli głównej z chłopakami. Od pewnego czasu swój czas poświęcam pisaniu a kolejny historie powstające w moje głowie przekonały mnie bym przelała je na klawiaturę.
Opowiadanie będzie o Emmie. Siedemnastolatka odmieni życie One Direction gdy pewnego dni wpadnie do ich wili i nic już nie będzie tak jak przedtem. Jest to wiecznie uśmiechnięta dziewczyna z pryskającą energią. Swoim optymizmem zaraża wszystkich dookoła. Zakochana w muzyce a szczególnie w rapie w żelkach i czekoladzie. Uzależniona od noszenia fullcap’ów i luźnego stylu. Po wielu porażkach w miłości wierzy że gdzieś czeka na nią ten jedyny.
Liczę na wasze opinie i spostrzeżenia którymi będziecie się ze mną dzielić w komentarzach . Jeśli jesteście chętni by śledzić i czytać historie bohaterki to zostaw po sobie komentarz. Jeden komentarz a taka wielka radość i dużo motywacja.


Oto główną bohaterkę: